|
|
| | | |
2009-07-01 22:09
Na ostatnim spotkaniu zrobiłam mu jazdę. Biedny. Rzuciłam mu jak to on mówi "bombę", którą on miał rozbroic. A bombą był przezcytany artykuł z forum o kobietach-egocntryczkach. V. oczywiście bezbłędnie rozbroił, rozładował, zinterpretował i jak tylko jeszcze chcecie problem mojego egocentryzmu, ale przede wszystkim nie dał się wrobic w moje gierki. Pytania "o co chodzi", "co się stało?", "co Cię tak zdenerwowało?", a na koniec walnął "to co mówisz nie jest twoje". Gdy opowiedziałam mu o problemie mojej teściowej z problemem grobu (teściowa wykupiła dwa miejsca na cmentarzu - jeden dla mojego zmarłego męża, a drugi dla siebie. Po 19 latach któś w urzędzie się pomylił i na jej wykupionym miejscu pochował kogoś innego. Ha, ha, ha.) i że blabla - dalej opowiadac nie będę bo nudne i bez sensu jak sam fakt pochówku i całego tego obrządku, to zapytał dlaczego jestem wściekła i chcę go pochowac, a w dalszej rozmowie, dlaczego nie chcę życ. Pytaniami i zgrabnymi fortelami w końcu doprowadził do tego, że pękłam i opowiedziałam mu o incydencie z ostatniej sesji, którego absolutnie nie potrafię zaakceptowac. No i on zadał mi pytanie na które mogłam odpowiedziec TAK lub NIE. Trudno mówi się TAK, żeby komuś powiedziec NIE. Miałam ochotę milczec i jego obciążyc rozładowaniem sytuacji (jak mała dziewczynka), ale w końcu wydusiłam z siebie TAK.
Napisz komentarz
Nie ma jeszcze komentarzy do tej notki. Dopisz się jako pierwszy.
| | | | |
|
| | | |
"Viena - mieszkanka kosmosu" - to napisał mój kolega G, który specjalnie dla mnie założył ten blog, aby mógł mi towarzyszyć w mojej podróży z Plutona na Wenus. Zapraszam i Ciebie Miły Gościu. Jak długo podróż potrwa? Nie wiem. Herbatkę zdążymy wypić.
| | | | |
|